Flyla Logo

10 różnych typów pasażerów samolotu

Porady Podróżne

3 miesiące temu

Widok na korytarz samolotu. Pasazerowie już siedzą w rzędach.
Mona
lip 04 2023 · Czytanie: 6 min

Sąsiedzi na pokładzie samolotu są istotnym czynnikiem decydującym o tym, jak komfortowy lub niewygodny jest twój lot. Niektórzy są tak taktowni, cisi i uprzejmi, że prawie ich nie zauważysz. Inni potrafią zamienić każdą minutę dwugodzinnego lotu do Grecji w mękę. Oto oni, 10 różnych typów sąsiadów na pokładzie samolotu.

Wieczny śpioch

Oparcie do tyłu, maska na oczy, zatyczki do uszu i już chrapacz jest w trybie drzemki. Zasypia jeszcze przed startem i budzi się dopiero podczas bujnej lądowania. Przesypia różne ogłoszenia dotyczące bezpieczeństwa, jedzenie, napoje, przesypia zachód słońca, który inni pasażerowie podziwiają i fotografują. Przesypia program rozrywkowy na pokładzie, podejście nad wybrzeżem, krajobraz z góry. Nawet krzyczące niemowlę dwie rzędy za nim go nie dotyka. Choć zasypiający to idealny sąsiad, nie denerwuje nikogo, nie próbuje wdawać się w niekomfortowe pogawędki. Problem zaczyna się tylko wtedy, gdy okazuje się, że zasypiający jest również chrapaczem. Wtedy, spokojny sąsiad może stać się pilarką i zapewnić pasażerom siedzącym za nim i obok niego piekielną jazdę po chmurach.

Oklaskujący

Ten typ pasażera samolotowego spotyka się przede wszystkim w Europie Środkowej. Często są to osoby starszego pokolenia, dla których postęp techniczny jest jeszcze czymś wyjątkowym. Ludzie, którzy rzadko latają, co najwyżej raz w roku na all-inclusive wakacje do Egiptu lub Turcji. Loty są tak rzadkim wydarzeniem w ich życiu, że każdy aspekt latania jest dla nich wydarzeniem. Są na lotnisku już kilka godzin przed wejściem na pokład, czekają z niecierpliwością na ogłoszenie bramki, są pierwsi na swoim miejscu. Najważniejszy moment: lądowanie. Kiedy pilot bezpiecznie wyląduje z samolotem i pasażerami na ziemi, następuje ich moment: Wtedy klaskają jak szaleni, jak po udanym występie w teatrze, po emocjonującym koncercie. Klaskają i klaskają, zanim ci, którzy oklaskiwali, są pierwszymi, którzy wstają z miejsc - zanim samolot zatrzyma się. Potem czekają 20 minut na korytarzu, zanim mogą opuścić samolot, wciąż poruszeni lądowaniem.

Flirtujący

Nie marnuje żadnej szansy. Jeśli pierwsze rozmowy wskazują, że osoba siedząca obok jest singlem i gotowa na zabawę, przechodzi do ofensywy. Ma przy sobie: kiepskie teksty na podryw i pełną paczkę prezerwatyw. Jego cel: Mile High Club. Jest szczególnie uprzejmy dla stewardów i stewardess, zawsze uśmiecha się do nich o kilka sekund za długo, w drodze do toalety skanuje rzędy siedzeń w poszukiwaniu atrakcyjnych współpasażerów. Jeżeli dostrzega potencjalnego partnera, wysyła mu tajne wiadomości przez Airdrop i tworzy z broszur linii lotniczych papierowe samoloty, ozdabiając je miłosnymi wiadomościami. Jego dewiza: Ponad chmurami, na siódmym niebie.

Kombinatorka

Otwarty laptop na kolanach pasażera samolotu. Na ekranie widoczne są różne kody programistyczne/matematyczne.
| Unsplash License

Laptop jest już na kolanach podczas czekania przy bramce. Pasażerka biznesowa pisze i pisze, na głowie ma zestaw słuchawkowy, prowadzi gorącą rozmowę telefoniczną. Ani razu nie oderwała wzroku od ekranu swojego laptopa, nawet kiedy pije łyk latte macchiato w biegu, wciąż skupia się na arkuszu Excela przed nią. W drodze do samolotu, podczas wejścia na pokład, jedną ręką pcha obok siebie walizkę na kółkach, drugą balansuje laptopem, by móc pracować nawet w trakcie chodzenia. Po dotarciu do miejsca, praca wre: pisze i pisze, nie zwraca uwagi na sąsiada z siedzenia obok, pije tylko kawę. Stewardessy muszą ją trzy razy przypomnieć o zamknięciu i schowaniu laptopa podczas startu i lądowania. Mimo wszystko, ta ciężko pracująca pasażerka to ideał współpasażera. W końcu nie przeszkadza nikomu dookoła, a nawet ciche stukanie w klawiaturę laptopa z czasem działa jak usypiający dźwięk dla jej współpasażerów.

Nieśmiały

Już drży, kiedy siada w samolocie, od razu sięga po ulotkę z instrukcjami bezpieczeństwa w oparciu fotela przed nim, czyta wszystko starannie - kilka razy. Jego noga drży, gryzie paznokcie, jakby nie jadł nic od kilku dni. Tuż przed startem przyjmuje dawkę kropli Bacha na uspokojenie, którą popija pierwszym Bloody Mary, aby złagodzić swój strach. Kiedy samolot zaczyna ruszać i startować, zamyka mocno oczy, opiera ramiona na podłokietnikach. Dopiero w powietrzu jest w stanie się uspokoić. Dla rozproszenia uwagi ogląda Król Lwa i Królową Śniegu, popijając kolejne trzy Bloody Mary. Dzięki temu jest w stanie przetrwać lądowanie. Nie jest w stanie na to patrzeć, ale kiedy samolot już wyląduje, ten lękliwy wraca do życia, całuje ziemię, kiedy wychodzi z samolotu, wyciska kilka łez radości. Dzień przetrwanego lotu zaznacza w swoim kalendarzu jako swoje drugie urodziny.

Kempingowiczka samolotowa

W pełni przygotowana przystępuje do lotu, jakby przed nią leżała dziesięciomiesięczna misja kosmiczna. Najpierw urządza się. Rozpakowuje swoje przekąski: orzechy i suszone owoce, kijuiki z warzyw, czipsy, suszone owoce. Swój wełniane skarpetki pakuje do kieszeni za krzesłem przed sobą, a własną poduszkę pod głową upycha za szyję. Ma ze sobą całą kosmetyczkę, by utrzymać świeżość podczas lotu: produkty do pielęgnacji skóry, szczoteczkę do włosów i zębów, pastę do zębów, nici dentystyczne, płyn do płukania ust, dezodorant, perfumy, kosmetyki kolorowe. Zmienne skarpetki i bieliznę. Długie loty nie robią na niej wrażenia, jest doskonale przygotowana.

Zwariowani na punkcie imprez

Ten gatunek często można spotkać na wieczorach kawalerskich i w grupach wybierających się na urlop na Majorce. Wymienieni pasażerowie jeszcze przed wejściem na pokład zdziesiątkują asortyment alkoholi w sklepie bezcłowym. Poziom promili wyższy niż lot samolotu, a maniery głębsze niż dno oceanu. Imprezowicze to zmora każdego lotu na Majorkę czy Ibizę. Są głośni, noszą neony tank topy i używają za mało dezodorantu. Śpiewają "Kochanie, daj mi zdjęcie", kiedy stewardessa ich obsługuje, oraz "Majorka jest tylko raz w roku" na okrągło. Imprezowicze prowokują skargi innych pasażerów i powodują irytację załogi. A najgorsze jest to, że z racji ciągłego picia i zamawiania coraz więcej piwa, utrzymują na wysokim poziomie poziom alkoholu, a ich nastrój do zabawy nie maleje. Wręcz przeciwnie: z każdym łykiem wrzask staje się głośniejszy, a fałszywe nuty jeszcze bardziej nieharmonijne.

Sportswomen

Dziesięć godzin lotu do Bangkoku. Naturalnie, nie obejdzie się bez ruchu i sportu. Sportowiec przychodzi już w jodze do bramy, wprowadza sesję Pilatesa przed wejściem na pokład, robi kilka przysiadów i robi kilka pompek. Program sportowy kontynuuje się podczas lotu: co dziesięć minut i za każdym razem, gdy znak zapinania pasa gaśnie, popycha swojego sąsiada z siedzenia, aby móc wstać. Następnie rozciąga się na korytarzu, wykonuje gimnastykę, biega w miejscu, idzie przynajmniej dwanaście razy do toalety - z jednej strony, bo pije ogromne ilości wody, aby pozostać nawodnionym, ale także, aby zebrać wystarczającą liczbę kroków w swojej aplikacji fitness.

Rozmówca od czarnej roboty

Można by pomyśleć, że lata tylko po to, aby nawiązywać kontakty. Gdy tylko zasiądzie obok swojego sąsiada, od razu zaczyna rozmowę. Na początku to są typowe tematy do rozbicia lodu, klasyczne pogaduchy: "Czy ty też lecisz na wakacje nad morze?", "Czy to twoje pierwsze spotkanie w Meksyku?" Ale jak tylko współpasażerowie zaangażują się w rozmowę, przechodzi do ataku. Opowiada, opowiada i opowiada. O wcześniejszych podróżach, o byłych partnerach, o wnukach i sporach o spadek. Opowiada o swoim ostatnim badaniu prostaty, o swoich sąsiadach i swojej ostatniej wizycie w kinie. I ponieważ sąsiedzi są uprzejmi, pozwalają mu mówić dalej, jak podcast na niekończącej się pętli. Jeszcze po latach od lotu otrzymują pocztówki od rozmownego pana. Ta gatunek pasażerów lotów zwykle jest starszej daty. Przecież starsze pokolenia są przyzwyczajone do rozmawiania ze sobą. Wtedy nie było telewizorów na pokładzie ani smartfonów, które pozwoliłyby wypełnić czas lotu.

Czytelnik książek

Pasażer czyta swoją książkę w samolocie.
| Unsplash License

Długodystansowy lot do USA to dla niego maraton czytania. Zabiera ze sobą trzy książki i dwa magazyny i czyta je wszystkie, literę po literze, słowo po słowie, stronę po stronie, przewracając szybko strony. Czyta nawet podczas zapowiedzi bezpieczeństwa, jedzenia, startu i lądowania. Sen? On go nie potrzebuje. Potrzebuje historii, kryminałów, thrillerów, romansów - wszystkiego, co świadomość literatury ma do zaoferowania.