Flyla Logo

Sześć Dni w Sydney - Porady i Wskazówki

Cele podróży

21. lutego 2024

Sydney Opera House, Australia, nocą
Mona
lip 04, 2023 · Czytanie: 3 min

Niemalże 24 godziny lotu dzieliły mnie i moją dziewczynę od naszej przygody w Australii. A potem nagle byliśmy tam. Po drugiej stronie świata. W Sydney. Jednym z australijskich hot spotów. Było już dość późno, gdy dotarliśmy do hostelu, ale po prostu pójść spać? Nie. Zbyt nudne na taką podróż. Poza tym nie widzieliśmy naszej najlepszej przyjaciółki, która odbywała semestr za granicą w Sydney, przez zbyt długi czas. Nie chcieliśmy czekać nawet jednej nocy. Więc od razu rzuciliśmy się w wir miasta.

Pierwszym przystankiem było Sydney Opera House. Ten światowej sławy budynek, który wielu zna z pocztówek i zdjęć z podróży. Było prawie surrealistyczne nagle stać przed operą. Szczególnie po zmroku, wielki biały budynek na tle Harbour Bridge jest naprawdę niesamowity i powinien znaleźć się na każdej liście rzeczy do zrobienia. Kto chce coś na wysokim poziomie, ten rozpieszcza się drinkiem w barze pod operą. My zdecydowanie się dobrze bawiliśmy. Mały, ale miły początek, aby poznać miasto i pierwsze wrażenia.

Hipsterskie Życie w Sydney

Dla mnie Sydney to hipster wśród miast światowych. Pozytywne i swobodne wibracje, a mimo to miasto i jego mieszkańcy nie wydają się natarczywi lub na siłę fajni. Szczególnie w Newtown następuje ciąg hipsterskich kawiarni. Pomieszane z nimi są sklepy vintage i przytulne księgarnie, z których nigdy nie chcesz wyjść. Najlepiej po prostu dać się porwać. Tak samo fajne jak sklepy są liczne rynki. W Sydney prawie codziennie można odwiedzić inny. Szczególnie urzekła mnie tu delikatna biżuteria. Poza tym jest wiele pięknych rzeczy - prawie wszystkie ręcznie robione.

Jednym z moich największych wrażeń był spacer wybrzeżem od Cogee do Bondi Beach. Tutaj spotkasz prawdziwych Australijczyków: opalonych biegaczy, grupy dziewczyn, które umawiają się na spacery, fajnych gości i sympatyczne mamy przechadzające się. Ale przede wszystkim, masz tutaj piękny widok na klify i morze. Spacer prowadzi was także na najstarszy cmentarz w Sydney. Po kilku godzinach marszu, na Bondi powitają was gorący surferzy, korzystający z fal aż do późnych godzin wieczornych. Wtedy naprawdę możesz zacząć marzyć. Jeśli sami surfujecie, koniecznie zmieszajcie się wśród miejscowych i nie przegapcie popularnych miejsc do surfingu. Jeśli lubicie być aktywni, ale trochę spokojniej, to Sydney-sport jest dla was: Yoga. Jest ona oferowana na każdym rogu ulicy, a wyglądając na legginsy do jogi i z matą do jogi pod ręką, wyglądacie od razu jak prawdziwi Australijczycy.

Oczywiście musieliśmy również odwiedzić Manly Beach. Dojeżdża się tam promem w bardzo krótkim czasie, jednocześnie ciesząc się pięknym widokiem na panoramę Sydney. W naszym przypadku było niestety trochę zbyt chłodno, żeby skoczyć do morza. Ale plaża była naprawdę piękna. Każdy, kto w lecie jest w Sydney, koniecznie musi zaplanować tutaj kilka relaksujących godzin.

Prawdziwym ukrytym skarbem jest The Grounds of Alexandria. Tam czułem się jak w filmie. Właściwie jest to "tylko" kawiarnia - ale co za kawiarnia. To miejsce jest tak piękne, że nie wiedziałem, gdzie mam patrzeć. Cały teren jest ładnie udekorowany i oświetlony, z roślinami, światłami, dekoracjami i wieloma dobrymi wibracjami. Obok małego zagrody z osłami i owcami szumi mała fontanna, wokół której ustawione są stoliki. Unosi się zapach gorącej czekolady, świeżego chleba zaczynającego się kłaść na awokado i pysznego ciasta. Trochę jak jarmark bożonarodzeniowy - tyle że latem. Obok znajduje się mała hala targowa z muzyką na żywo, gdzie sprzedawane są biżuteria, czekoladki, okulary przeciwsłoneczne, herbaty i wiele innych rzeczy.

Jedzenie jest godne uwagi

Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Paramount Coffee Project SYD (@pcpsydney)

Jedzenie w Sydney jest zresztą równie dobrze przygotowane, jak jego mieszkańcy. Australia jest pełna "instagramowalnego" materiału. Najważniejszym posiłkiem Aussies jest śniadanie, które chętnie może przerodzić się w lunch. Oczywiście wszystko jest mega zdrowe. Dla słodkołaków dostępne są owocowe miski acai czy mniej lub bardziej zdrowe naleśniki. Jeśli wolicie coś wytrawnego, koniecznie spróbujcie przynajmniej raz podczas pobytu narodowe australijskie śniadanie - chleb na zakwasie z awokado. Jeszcze smaczniejsze jest śniadanie Power-Breakky z pochowanym jajkiem na wierzchu lub omletem jako dodatkiem. To gwarantuje idealny start w ekscytujący dzień. Dla wszystkich miłośników kawy: Sydney musi być jak niebo. Nie jestem wielką fanką kawy, ale moje przyjaciółki za każdym razem zachwycały się, gdy tylko wzięły łyk.

Jeśli kochasz sushi i świeżą rybę, to Rynek Rybny jest miejscem, które musisz odwiedzić. To tam zjadłem najlepsze sushi, jakie kiedykolwiek miałem. A jadłem już naprawdę dużo sushi. Jeśli pójdziesz tuż przed zamknięciem, świeże rolki ryżowe są sprzedawane w naprawdę przystępnych cenach.

Jak możecie się domyślić po tej pieśni miłości: uwielbiałem Sydney. Spędziłem tam sześć dni, mogłem cieszyć się wszystkim i chłonąć atmosferę, mogłem bez pośpiechu spacerować ulicami i po prostu się unosić. Polecam również wam, aby zaplanować kilka dni na Sydney i nie stresować się. Prawdziwego stylu życia Aussie trzeba przecież - tak jak miejscowi - doświadczyć w sposób zrelaksowany.